- Jak przedstawia się kwestia fotografowania w przestrzeni publicznej? Co jest dozwolone, a co zabronione?
Bartłomiej Marianowski: Fotografować można wszystko, poza wyjątkami wskazanymi w źródłach prawa powszechnie obowiązującego. Takie wyjątki przewiduje m.in. rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 28 września 2004 r. "w sprawie gatunków dziko występujących zwierząt objętych ochroną" oraz ustawa o muzeach, z której wyprowadza się zakaz fotografowania z użyciem światła błyskowego, które może szkodzić muzealiom. Ustawa o muzeach wprowadza też przysługujące muzeom prawo do wynagrodzenia za sporządzanie fotografii zbiorów muzealnych.
W przestrzeni publicznej (np. na ulicy, w centrum handlowym) oraz w przestrzeni prywatnej (na prywatnej imprezie u kogoś w domu) możemy fotografować bez ograniczeń - odrębną kwestią jest możliwość legalnego korzystania z wykonanej fotografii. Musimy uważać, by nie naruszyć praw autorskich i dóbr osobistych osób trzecich.
W większości przypadków umieszczenie tabliczki "zakaz fotografowania" nie może wprowadzić żadnego wiążącego nas zakazu i stanowi jedynie wyraz woli, a w zasadzie prośby osoby władającej danym miejscem, aby fotografii nie wykonywać. Pamiętajmy jednak, iż jeśli osoba uprawniona nakaże nam opuścić dane miejsce, to powinniśmy jej posłuchać - w przeciwnym razie narażamy się na zarzut "naruszenia miru domowego" (art. 193 Kodeksu karnego).
Ochronę wizerunku osoby fotografowanej reguluje Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych (z późniejszymi zmianami i uwzględnieniem dyrektyw Wspólnot Europejskich). Ustawodawca w art. 81 cytowanej ustawy, dokonał precyzyjnego ustalenia, na jakich zasadach można publikować wizerunek osoby fotografowanej.
Jak się czyta obraz? Czy możliwe jest czytanie fotografii?
Martą Miśkowiec: Nie stawiamy stopy na nieznanym lądzie, chociaż tego rodzaju wiedza nadal nie jest popularna. Fotografia ma za sobą 150 – letnią tradycję, jest wszechobecna ale nadal nie uczymy się odczytywania jej znaczenia choćby w ramach podstawowej nauki. Nasza edukacja opiera się raczej na analizie wiersza, tekstu. W podobny sposób moglibyśmy podejść do analizy obrazu. Są bardzo dobre lektury na ten temat: Johna Bergera, Roland Barthesa, Ernsta Gombricha... Używana jest do tego semiotyka i ikonologia, czyli te dziedziny, które traktują obraz jako zespół znaków.
Do każdego obrazu fotograficznego warto podejść w indywidualny sposób. Szczególnie obecnie, w czasach kiedy masa wizualnych informacji dociera do nas w taki sposób, że nie jesteśmy w stanie tego kontrolować.
Bardzo trudno poruszać się w sferze marketingu związanego z fotografią kolekcjonerską. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że na wartość fotografii wpływa kilka czynników.
Fotografia przeznaczona do sprzedaży aukcyjnej lub galeryjnej, a zatem taka, która ma być nie tylko przedmiotem o wartości artystycznej, ale także kolekcjonerskiej, musi spełniać określone standardy.
Fotografię Kolekcjonerską można podzielić wg sposobu wywoływania zdjęć. Fotografia dzieli się na tradycyjną, czyli analogową i na fotografię cyfrową.
O archiwach fotograficznych, donosach, prawdziwym reportażu i zdjęciach z krajów dawnego Bloku Wschodniego. Rozmowa z Moniką Piotrowską, szefową Instytutu Fotografii Pro Fotografia i organizatorką Festiwalu Fotodokumentu.
Linie to niezwykle istotny czynnik w kompozycji kadru – mogą stanowić jego główny motyw, albo tło. Dzielić kompozycję lub ją tworzyć. Przedstawiać rzeczywisty świat lub kreować niesamowite symetryczne wzory. Umiejętność wykorzystywania linii w kadrowaniu to podstawa dla każdego fotografa.
Jak się zaczęła Twoja przygoda z fotografią?
Po prostu wsiadłem do autobusu, który jechał do Dworca Zachodniego w Poznaniu. W pobliżu była redakcja tygodnika Wprost, gdzie pracował Mariusz Stachowiak, który szukał fotografów. Przyszedł do Towarzystwa Fotograficznego w Poznaniu i zapytał, czy ktoś chciałby pracować jako fotoreporter. Ja bardzo chciałem, tylko w związku z tym, że mam bardzo słaby refleks, odezwałem się jako drugi. Ale... kolega wykruszył się po tygodniu, no i wsiadłem w autobus, i pojechałem do redakcji. No i zostałem zatrudniony na okres próbny na trzy miesiące.
Dobrze to zabrzmiało, ale przecież nie przyszedłeś do Wprostu bez żadnego kontaktu z fotografią. Kiedy się zacząłeś próbować warsztatu fotografa?
W szkole średniej. Wcześniej - trochę w podstawówce, ale zupełnie nie załapałem, na czym to polega. Dopiero w średniej szkole, ponieważ chodziłem do szkoły technicznej, musiałem obyć się trochę z urządzeniami. Okazało się, że z urządzeń elektronicznych aparat fotograficzny jest tym, co najbardziej mnie interesuje. Zacząłem się trochę bawić w ciemni. Generalnie było ciemno - o to tam chodziło. Skończyłem technikum, nie pamiętam już, o co chodziło w tym zawodzie, ale zostałem elektronikiem. Zacząłem pracować i chodzić na spotkania Towarzystwa Fotograficznego, no i właśnie ten autobus się pojawił, i Mariusz Stachowiak, który mnie sprowokował do wejścia do autobusu i pojechania na ulicę Śniadeckich [przy której mieściła się redakcja Wprostu].
Przy projektowaniu oświetlenia z zespołem świateł dużym ułatwieniem jest nadanie poszczególnym oprawom numerów, zależnie od spełnianej roli w ogólnym budowaniu atmosfery świetlnej.
Artur Waczko: Czy w Polsce debiut w świecie fotografii jest obecnie możliwy?
Katarzyna Żebrowska: Myślę, że jest możliwy, o ile fotograf jest zdeterminowany, ma dobre zdjęcia i umie przekonać do swojego projektu.
AW: A jeśli ma dobre zdjęcia, ale nie ma siły przebicia?
Katarzyna Majak: To gorzej. (…) Dziś trzeba mieć nie tylko dobre zdjęcia i siłę przekonywania, ale także znać odpowiednich ludzi. Cały ten mechanizm opiera się na ludziach, którzy go organizują: właścicielach galerii, kuratorach, krytykach. Osoba, która mieszka na prowincji, jest nieśmiała itp. jest skazana na porażkę. Nikt o jej pracach nie wie. Trzeba umieć się sprzedać.
Właściwie na naszych oczach fotografia mody z kategorii użyteczna przeszła do kategorii artystyczna. Dziś już nikt nie powie, że zdjęcie mody nie może być sztuką.
Designed by Inkanet.